Przejdź do głównej zawartości

Posty

"Co stare przeminęło i daj Boże, by nigdy nie wróciło!" 🙏🙏🙏

  Postanowiłam napisać tego posta właśnie dzisiaj w formie zrzucenia z serca pewnego kamienia, który ciąży mi od prawie 10 lat. Kto mnie zna ten wie jak długą historię ma ten blog, z tymże iż prawie 10 lat temu zawiesiłam jego pisanie, skasowałam stare posty, czyniąc pewnego rodzaju "reset" dawnej siebie (w każdym tego słowa znaczeniu). Potem trafiłam na prawie 3 miesiące do szpitala, ledwo wylizałam się z problemów zdrowotnych... I jak często bywa w takich sytuacjach, przeszłam poważne przewartościowanie swojego życia, usuwając w najciemniejsze zakamarki swego ja dawną siebie, wszystko w co do tamtej pory wierzyłam, czemu się poświęciłam, co by zamknąć ten etap swego życia na klucz i aby móc po raz enty stanąć na nogi, otrzepać się z kurzu i zacząć żyć na nowo.  I w tym właśnie momencie narodziłam się ponownie, prawie że jako czysta kartka, bez żalu za minionym, otwarta na wszystko, co do tej pory wydawało mi się totalną abstrakcją. Nie zrozumcie mnie źle, nie straciłam pami...

"Lis z martwego lasu" ~ Aubrey Hartman. Opowieść o śmierci.

  W tym roku (dokładnie w czerwcu) minęły 2 lata od śmierci mego męża, jednakże nie pojechałam na jego cmentarz przekładając wizytę na wrzesień kiedy moja Szelma pójdzie już do przedszkola. Wszystko z racji fatalnego dojazdu na obydwa cmentarze, jego i mojego papy, który także leży w Rudzie Śląskiej. Po ostatniej mej wizycie w tych dwóch miejscach spoczynku, wróciłyśmy totalnie zajechane do domu i wkurzyło mnie to niemiłosiernie, a nie chce by moja wizyta na grobach kończyła się w ten sam sposób, bo dopóki moje dziecko nie podrośnie takie przesiadki do dziesiątków autobusów jest ponad jej siły. Stąd z góry odłożyłam swoje wizyty tu i tam na wrzesień. Niemniej tematyka śmierci towarzyszy mi nieustannie od początku tego roku.... Tęsknota to inna sprawa. Moja córcia (3,5 roku) zagięła mnie totalnie kiedy pierwsze jej słowa do mnie dotyczyły dokładnej (niewyjawionej ani razu od 2 lat) przyczyny śmierci mego męża. A jako że nie za bardzo mam ochotę ją jej zdradzać, co by nie rozpaplała ...

"Nietuzinkowy sklep całodobowy" ~ Kim Ho-Yeon. Miejsca i ludzie, którzy nas zmieniają!

Dokładnie 8 lat temu doszło do szczególnego wydarzenia w mym życiu, które było moim osobistym Rubikonem! Gdy 30 kwietnia 2018 roku trafiłam w stanie krytycznym do szpitala, gdzie moje serce stanęło na parę minut i gdzie znowu ruszyło za sprawą (w zgodzie ze słowami lekarza, któremu zawdzięczam swe życie) najnowocześniejszego leku na serce... Ale w skutek czego zapadłam w krótkotrwałą śpiączkę, nie przypuszczałam jeszcze że kiedy otworzę swe oczy dokładnie 3 dni poźniej ~ 3 Maja ~ okaże się zupełnie inną osobą, zupełnie jakby tamtego dnia umarła stara ja, Barbara Silver, a przebudziła się inna osoba! Nagle z osoby aseksualnej, chronicznie niedopasowanej do tego świata, z gruntu samotniczej, stałam się osobą o 180 stopni otwartą na ludzi... Po cichu pragnącej posiadać rodzinę i dzieci. Także kto jak kto... Ale jestem ogromnie wdzięczna Absolutowi za dar życia, bo dzięki temu wydarzeniu... kiedy w nowej pracy poznałam swego przyszłego męża, byłam gotowa otworzyć się na ten nowy związek i ...

"Masz to po mnie" ~ Marta Szarejko. Z potrzeby serca!

  Z potrzeby serca postanowiłam napisać tę krótką recenzję tej książki. Jako iż od ponad 3 lat jestem dumną matką mej koffanej Szelmy, przyszło mi do głowy - z racji tego iż zmuszona jestem wychowywać swą córkę samotnie - iż kompletnie brak mi odniesienia jak do tego się zabrać. Sama od 4 roku życia wychowywałam się bez matki, brakowało też w mym życiu wszelkich ciotek, babć, kuzynek, sióstr ani choćby braci... A że wychowywał mnie schorowany ojciec, dorastałam także w kompletnej izolacji stąd przez cały okres dorastania żyłam samotnie, bez przyjaciół i znajomych. Na moje szczęście w nieszczęściu udało mi się odmienić nieco mój żałosny byt gdzieś pod koniec swej długiej edukacji, zwiedziłam wtedy spory kawałek świata.... Niemniej tamten etap swego życia uważam za bądź co bądź niebyły, gdyż byłam wtedy inną osobą... Dosłownie! Tamta ja nie byłaby w stanie poznać ojca swego dziecka, przerzucić się na domowe pielesze, obiadki a w krótkim czasie na późne macierzyństwo. Dziś widzę, że z...

"Księga magii" ~ Alice Hoffman. Aby uratować życie, trzeba poświęcić inne życie!

  Wreszcie doczytałam tę magiczną trylogię do końca i przyznać muszę iż mam mieszane uczucia. Z jednej strony lubię czytać książki (poznawać historię) w sposób głębszy i pełniejszy. I tak też było w przypadku tej rodzinnej sagi ciągnącej się przez 3 pokolenia... Jednakowoż zasiadając doń miałam z tyłu głowy barwną i romantyczną historię ukazaną w filmie "Totalna magia" z 1998 roku, którą bardzo lubię...  Jakież było moje zaskoczenie kiedy drugi tom powieści traktujący na powyższy temat znacząco odbiegał w niemal każdym detalu od obrazu ukazanego w filmie. Niemniej nie zraziło mnie to, gdyż kierowała mną ciekawość... Ale czy czuję się zaspokojona po doczytaniu tej sagi do końca? Bynajmniej. Trudno mi jednak ubrać w słowa tak jak przed laty to czyniłam na tym blogu to co czuję na temat tej sagi... Gdyż po pierwsze do napisania tej krótkiej oceny z mej strony musiałam zamknąć się przed ogarniętym "mamozą" dzieckiem w toalecie na klucz.... I rozprasza mnie podczas sklej...

"Idzie lasem Pani Jesień, jarzębinę w koszu niesie".

  Nastała wreszcie moja najukochańsza pora roku: Jesień! Nie ma słów aby opisać jak bardzo koffam jej barwy, zapach i smak. To czas na prędce sporządzanych ostatnich przetworów.... Poza kilkadziesięcioma słoikami ogórków kiszonych, botwinki, Leczo oraz kompotami z sezonowych papierówek, musów owocowych a także różnego rodzaju mięs i kurczaka.... Na czarną godzinę, moja spiżarnia pęka w szwach, także zbliżająca się powoli zima mi nie straszna. Robię takie zapasy każdego lata i jesienią.... Są nieocenione kiedy na dworze mróz. Pytanie jedynie jaka zima będzie w tym roku? Gdyby kierować się mądrością ludową, to po upalnym lecie winna przyjść sroga zima ... Jednakże to okropne lato w tym roku nie rozpieszczało nas swą temperaturą, prawdę mówiąc od lat nie pamiętam już tak paskudnej letniej aury! 😥 Nie żebym narzekała.... Bynajmniej. Sęk w tym iż całe to "globalne ocieplenie" na pierwszy rzut oka nie pasuje do mojej oceny sytuacji.... A jako iż nadejście chłodów zawsze wyczuwałam...

"Totalna magia" ~ Alice Hoffman. W każdej z nas jest coś z wiedźmy?

  Do przeczytania drugiej części tej "magicznej" sagi zabierałam się dość długo... Totalnie zauroczona jej filmową ekranizacją. Jakież było moje zaskoczenie po przeczytaniu pierwszego rozdziału, gdy uświadomiłam sobie w jak wielkim stopniu  twórcy filmu odbiegli od jego książkowego oryginału. Sama nie wiem co myśleć o filmie, tak czarownym i uwielbianym przez wielu fanów, tak drastycznie odbiegającym od treści książki. No bo ani Gillian nie jest rudowłosa, ani nie jest niedoszłą ofiarą Jimmy'ego Angelova, który nie jest ani Bułgarem ani nie nosi takiego miana w fabule powieści i nie ginie on także z ręki Sally wskutek napaści na Gillian (nie ma też na sumieniu żadnych innych kobiet, gdyż jedynym jego przewinieniem to jest handel narkotykami wśród napalonych studentów), ot po prostu wysiada mu serce wskutek przedawkowania.... 👈Które biedna Gillian, krótkowłosa blondynka bierze za swą sprawkę... Niesłusznie.  Na domiar złego akcja powieści jedynie na samym początku rozgryw...

"Zasady magii" ~ Alice Hoffman. "Każdy potrzebuje trochę czarów"

  Jako że jednym z moich ulubionych filmów jest "Totalna magia" ze świetną rolą Sandry Bullock i Nicole Kidman, postanowiłam przypomnieć sobie wersję papierową tej niesamowitej rodzinnej (wielopokoleniowej) rodziny Owensów.  Wprawdzie jej geneza sięga setki lat wstecz, do czasów pierwszych kolonizatorów Stanów Zjednoczonych, nam czytelnikom dane jest poznać dzieje tej niezwykłej (magicznej) rodziny począwszy od 3ga rodzeństwa: Frances (Franny), Jet oraz ich brata Vincenta. Poznajemy tę trójkę u progu ich dorastania, kiedy to nieśmiało acz konsekwentnie zaczynają odkrywać w sobie ów dar magii, który niestety ich rodzona matka, postanowiła przed nimi ukryć. Rzecz jasna czyniła to w dobrej wierze.... A wszystko z powodu ciążącej na rodzinie Owensów klątwy, rzuconej przed wiekami przez założycielkę ich rodu... Marię. Klątwa ta tyczy się z gruntu sfery uczuciowej i głosi ona iż każdy komu niechybnie odda swe serce (w kim się zakocha) członek tej familii rychło straci życie .... Pr...

Zielnik: Ostropest plamisty, Głóg i Melisa

  1 . Ostropest ("Milk thistle") ~ Ostropest plamisty jest pomocny przy wielu dolegliwościach, w tym schorzeniach wątroby, problemach trawiennych, migrenach i kamicy żółciowej.   Wspomaga detoksykację wątroby Chroni komórki wątroby przed uszkodzeniami Łagodzi skutki uboczne przyjmowania wielu leków Zapobiega marskości wątroby Leczy stłuszczenie wątroby, wirusowe zapalenie wątroby, alkoholową chorobę wątroby. Wspomaga trawienie Pomaga przy wzdęciach, zgadze, braku łaknienia Działa lekko przeczyszczająco Migreny Łagodzi objawy migreny, Przeciwdziała chorobie lokomocyjnej.  Kamica żółciowa Zapobiega powstawaniu kamieni żółciowych.  Inne zastosowania Leczy osteoporozę, Profilaktyka rozpadu erytrocytów, Łagodzi objawy endometriozy, Reguluje czas krwawienia miesiączkowego, Wspomaga terapię łuszczycy i trądziku.  Ostropest plamisty zawiera sylimarynę, która ma silne działanie antyoksydacyjne, detoksykujące, antynowotworowe i przeciwzapalne. ~ Ziółko które piłam d...

"Kocham gotować" ~ Magda Gessler. Czyli jak gotować smacznie i z finezją"?

  Dzisiaj na temat swego posta-recenzji wybrałam widoczną na zdjęciu poniżej Magdę Gessler i jej wspaniałą "Książkę kulinarną" ~ "Kocham gotować"! Od paru miesięcy (a właściwie od dobrych kilku lat, o tym poźniej) nieprzerwanie wciągam się w "Kuchenne Rewolucje" a że czasu wolnego mi nie brak ... Postanowiłam zatem douczyć się sztuki kucharskiej pod przepięknym okiem pani Magdy (aczkolwiek jedynie w przenośni). Kucharką póki co jestem średniej jakości gdyż poza mym śp. mężem a obecnie dzieckiem nie mam dużej widowni w tej materii, póki co rzecz jasna ale dla samej siebie i dla swego szkraba chciałabym nauczyć się gotować zjadliwie i przepysznie. Przyznaję też iż brakuje mi pomysłów na nowe kolejne obiady.... Mam też małego niejadka w domu więc brakuje mi weny twórczej przy kuchennych garnkach. A że miewam pełną paletę nastrojów myślę zatem że ten nietypowy dość przewodnik kulinarny po całej palecie ludzkich barw emocji dopomoże mi co nieco w szykowaniu sma...

"Jak kochać własną córkę" ~ Hila Blum.

  Czytałam tę książkę bardzo powoli, sycąc się każdym zawartym w niej słowem... Przyznaję jednak iż samą przyczyną dla której po nią sięgnęłam jest bardzo osobista. Jako nie pierwszej już młodości matka od zaledwie dwóch lat a nie mając do tej pory kompletnie nic wspólnego z dziećmi.... Wychowując się jako jedynaczka (choć w życiu prenatalnym byłam bliźniaczką 😥) nie miałam okazji poznać tematyki macierzyństwa zanim sama nie doświadczyłam tego cudu jakim jest dla mnie osobiście posiadanie dziecka. Zawsze jednak, od najmłodszych lat chciałam mieć dużą rodzinę stąd moje wielkie uwielbienie dla filmu z mych dziecięcych lat jakim jest "Kevin sam..". Pech czy też zrządzenie losu kierowało moim życiem w taki sposób iż do prawie 40 roku życia żyłam w błogim przeświadczeniu iż jestem osobą aseksualną.... Wszystko jednak odmieniła moja choroba przez którą nieomal zeszłam z tego świata a po której przejściu obudziłam się w 100% odmienioną osobą... Nagle zapragnęłam mieć rodzinę i licz...

W międzyczasie... (Do następnej lektury)!

  Jako że planuje się mały zastój na mym blogu chciałabym podzielić się z wami paroma zdjęciami znalezionymi w sieci.... Są to zdecydowanie moje klimaty tak: literackie, jak i życiowe.... Po niedawnym skończonym remoncie w domu mniej więcej tworzę tego rodzaju klimat w swym obejściu.... Ostatnio miałam okazję przeczytać parę książek o zbliżonej tematyce.... Mniejsza o tytuły.... Gdyż są to pewnego rodzaju poradniki..... Przydać się mogły jedynie mnie pod kątem stworzenia tego rodzaju specyficznego klimatu w mym domu... A że przechodzę w tej chwili żałobę po swym niedawno zmarłym mężu także niech nikt nie ma mi za złe iż tworzę tę "specyficzną" aurę wokół własnego życia... Bardzo cierpię.... I fakt iż trzymam się w pionie zawdzięczam jedynie swojej prawie dwuletniej córeczce! 😶 Pozwalam więc sobie jako iż blog ten i tak nie ma dużego zasięgu.... Wrzucać tutaj dowolne posty które traktuję wyłącznie jako poprawiacze własnego nastroju.... A zatem poniżej wrzucam wybrane przez si...

"Baszert" ("Nieuniknione") ~ Irena Klepfisz

  Nieuniknione Irena Klepfisz urodziła się w warszawskim getcie w 1941 roku. Jej ojciec Michał Klepfisz był bundowcem i członkiem Żydowskiej Organizacji Bojowej. Zginął drugiego dnia powstania w getcie. Maleńka Irena przeszła przez zakonny sierociniec, a następnie ze swoją matką ukrywała się na wsi, gdzie obie doczekały wyzwolenia. Po wojnie mieszkały przez kilka lat w Łodzi, a następnie poprzez Szwecję wyjechały do Stanów Zjednoczonych. Spotkałem ją wczoraj w Muzeum Polin na oprowadzaniu po tak zwanej wystawie rotacyjnej, czyli przestrzeni dla wystaw czasowych. Teraz prezentowane są tam prace dziewięciorga żydowskich artystów. Jedną z nich jest instalacja wideo Gabi von Seltmann (którą też tam wczoraj poznałem) przedstawiająca wyświetlenie na fasadzie Srebrnego Wieżowca na placu Bankowym wizerunku Wielkiej Synagogi, która stała tam w latach 1878-1943. W tle recytowane są po angielsku i po polsku fragmenty wiersza Ireny Klepfisz “Baszert”. “Baszert” oznacza w jidysz “to, co nieunik...

Władysław Broniewski (wiersze wybrane)

  KABAŁA "Ten walet schnie z miłości, a ty go dręczysz wzgardą, dwa serca wyrwał z piersi i przekuł halabardą. Żołędny król go wezwał. W karecie z dzwonków pędzi. Ach!... Czeka go w podróży nieszczęście od żołędzi. Już wjechać ma w dąbrowę, a jeszcze się ogląda, on nie wie, że przy tobie dzwonkowy, jasny blondyn. Nie ufaj blondynowi, choć list czerwienny wyśle, spal złoty włos nad świecą, a poznasz jego myśli. On brzęczy dzwonnym złotem, do ucha pięknie szepce, uśmiecha się do ciebie, a serce dał brunetce. Brunetka jest zazdrosna i ciebie źle wspomina. Wystrzegaj się tej damy. Ach, nie pij tego wina! To wino jest zatrute miłosnej łzy diamentem, z dziesięciu serc czerwiennych okrutnie wyciśnięte. Pijany czarnym winem, twój walet w snach się błąka, z rozpaczą szuka serce - w żołędziach, w winie, w dzwonkach." OCIEMNIAŁY " -  Pokaż mi drzewo. - Jestem niewidomy. - Gdzie jest prawo i lewo? - Jestem niewidomy. - Gdzie jest światło i ciemność? - Jestem niewidomy. - Powiedz mi!...

"Nigdy nie byłaś Żydówką" ~ Anna Bikont. "Jednakowi Żydzi jak Polacy, kto dobry, to dobry, a kto podły, to podły."

  Opisanie tej w sumie nie grubej książki, nie należy do łatwych ani przyjemnych obowiązków... czuję jednak, że muszę podzielić się z wami opinią o niej. Teoretycznie to tylko sześć plastycznie opisanych opowieści o żydowskich dziewczynkach żyjących w czasach IIWŚ na terenie okupowanej przez Niemców Polski... jednakże ogrom cierpienia i dosadnych opisów okrucieństwa z jakimi zetknęły się te nieszczęsne dzieci pochodzenia żydowskiego.... na wiele tygodni po skończonej lekturze zatkał moje przemyślenia.... gdyż zamierzając być obiektywną chciałam jedynie skupić się na ciężkich, traumatycznych wspomnieniach tychże osieroconych dzieci, w tym celu jednak nie godzi się pominąć aktów okrucieństwa względem Żydów przez samą część polskiego społeczeństwa! A że już słyszę w głowie wszystkie wrogie komentarze że przecież "Polacy ratowali Żydów! Nie zaś ich mordowali tudzież wydawali dla zysku lub ze strachu na śmierć" i co to ja w ogóle tworzę tutaj szkaradne oskarżenia.... pragnę zatem ...